Galeria


                                                                                                                                                     

Kiedy już gość się wyprostuje po pokonaniu niskiego wejścia do karczmy i podniesie wzrok na ściany, staje oniemiały. Podhalańskie malarstwo na szkle, kolekcja zbyrcoków (dzwonków) małych, mniejszych i najmniejszych, dużych, większych i największych, ciupagi, kolorowe góralskie chusty, starodawne naczynia i przybory kuchenne. Ale to nie wszystko, co można oglądać w Bąkowej Zohylinie. Zaskakuje swoim ogromem zbiór trofeów myśliwskich w postaci skór wilczych, dziczych, poroży jeleni, saren, kozic, muflonów, wypchanych ptaków. A spostrzegawczych gości czeka jeszcze większe zaskoczenie, bo oto wśród masy eksponatów odnajdzie też skórę australijskiego kangura, którą właściciel Zohyliny dostał od swego przyjaciela z antypodów.
Osobne miejsce zajmują pamiątki związane z pracą Włodzimierza Gąsienicy-Gładczana w TOPR. Zdjęcia, dyplomy, część tylnego śmigła z helikoptera ratowniczego, z podpisami pilotów i kolegów-ratowników. Są tu też cenne pamiątki, pozostawione przez gości, jak na przykład flagi z autografami skoczków narciarskich – reprezentantów ekip narodowych, które startowały na zawodach w Zakopanem. Jak łatwo wywnioskować z tego opisu, czas na realizację zamówienia w Bąkowej Zohylinie się nie dłuży – można go poświęcić na podziwianie zgromadzonych tu przez właściciela eksponatów.
Centralne miejsce rozległej sali zajmuje kamienne palenisko – watra – z rusztem i potężnym okapem. Zimą płonący tu ogień tworzy atmosferę przytulności.

Zapraszamy.